Nasze strony (Zapraszamy)

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą - WIERZĄCY – NIEWIERZĄCY są wśród nas. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą - WIERZĄCY – NIEWIERZĄCY są wśród nas. Pokaż wszystkie posty

WIERZĄCY – NIEWIERZĄCY są wśród nas

   We współczesnym świecie, w naszych czasach coraz bardziej aktualne stają się pytania. Czy wierzący – są naprawdę wierzący. Czy osoby, deklarujące swoją wiarę w Boga i Chrystusa – naprawdę wierzą?!
   Jak sprawdzić, jak się przekonać. Czy można, czy wolno?...
   Oczywiście nikomu nie wolno oceniać wiary drugiego człowieka, nikt z ludzi nie ma prawa wydawać w tej kwestii swojego sądu, na temat drugiego człowieka i jego wiary.
   Ale bardzo ważna jest i istotną pozostaje kwestia własnego osobistego, bezpieczeństwa i bezpieczeństwa osobistej wiary. Jest to szczególnie istotne przy poszukiwaniu właściwej i odpowiedniej Społeczności. Czy każda społeczność jest społecznością rzeczywiście chrześcijańską, kierującą się Bożą nauką i Bożymi zasadami? Bardzo ważna jest zatem umiejętność rozpoznawania osób, które mimo, że deklarują swoją wiarę, w rzeczywistości należą do ludzi o których Biblia mówi:

   „Zachowają pozory pobożności, a wyprą się tego, co jest jej siłą. Od takich trzymaj się z dala!” (2 Tym 3,5).

   Czytamy również:

   „Dlatego pisałem wam wówczas, byście nie przestawali z takim, który nazywając się bratem, w rzeczywistości jest rozpustnikiem, chciwcem, bałwochwalcą, oszczercą, pijakiem lub zdziercą. Z takim nawet nie siadajcie wspólnie do posiłku.” (1 Kor 5,11).

   Już sam nakaz – „TRZYMANIA SIĘ Z DALA” od takich osób obliguje nas i zobowiązuje do ich rozpoznawania. Wskazuje nam bezwzględną konieczność nauczenia się tego rozpoznawania.
   Również Pan Jezus uprzedza o takich ludziach a tym samym ostrzega przed nimi:

   „Nie każdy, który Mi mówi: "Panie, Panie!", wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.” (Mt 7,21).

   „Wielu powie Mi w owym dniu: "Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?" Wtedy oświadczę im: "Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości.” (Mt 7,22.23).

   Ale jak rozpoznać takich ludzi. Ludzi, którzy zachowują jedynie „pozory pobożności” – udają pobożność, a w rzeczywistości zwodzą, realizując wyłącznie własne ambicje i własne, często niegodziwe cele.
   Często jest to bardzo trudne, gdyż nie jest tajemnicą kto stoi za tym zjawiskiem i stara się zręcznie zwodzić w ten sposób, aby zachowywać wszelkie pozory właśnie własnej udawanej pobożności i wiedzy.
   Jednocześnie – wbrew pozorom – jest to bardzo łatwe.
   Oczywiście – niezastąpioną pomocą w tym rozpoznaniu jest Słowo Boże – Biblia.
  Można podać wiele przykładów jak skuteczne jest Słowo Boże w tej materii i jak wielu udziela wskazówek. Można też przytaczać wiele argumentów.

   Chciałbym się jednak skupić na paru podstawowych wskazówkach. Jednocześnie bardzo oczywistych i bardzo łatwych do zidentyfikowania. Na dwóch charakterystycznych cechach weryfikujących czyjąś wiarę i ukazujących wyraźnie, czy jest prawdziwa, czy tylko udawana.
   Pierwszą wskazówką jest sprawdzenie, na ile osoba deklarująca swoją wiarę – rzeczywiście wierzy – nie tylko w Boga, ale przed wszystkim – BOGU!
   Wiemy, że większość ludzi na świecie deklaruje swoją wiarę w Boga. Ale ilu z nich tak samo skwapliwie i szczerze deklaruje, że wierzy Bogu, że wierzy Jego Słowu?
   Owszem i tu są tacy, którzy spontanicznie twierdzą, że wierzą Bogu, że wierzą Biblii – Bożemu Słowu. Ale trzeba uważnie przyjrzeć się co głoszą, czego nauczają, co wyznają i jak postępują.

   „Będą udawali na zewnątrz pobożnych, ale wyzbędą się siły wiary. Unikaj takich ludzi!” (2 Tym 3,5 BR).

   Bardzo liczna grupa ludzi mieniących się chrześcijanami w ogóle nie uznaje Biblii – Bożego Słowa. Często posiadają Biblię, tylko dlatego, że tak wypada – i najczęściej nigdy do Niej nie zaglądają, pożera ją kurz.
   Wielu również twierdzi, że Biblia jest dla nich niezrozumiała i boją się Ją czytać. Podsyca taką postawę wielu kapłanów i pasterzy, którzy wręcz odradzają wiernym czytania Biblii, uzależniając ich w ten sposób całkowicie od własnych nauk, i głoszonych zasad; stając się wręcz władcami ich serc i... sumień.

„Znaleźli się jednak fałszywi prorocy wśród ludu tak samo, jak wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzą wśród was zgubne herezje. Wyprą się oni Władcy, który ich nabył, a sprowadzą na siebie rychłą zgubę. A wielu pójdzie za ich rozpustą, przez nich zaś droga prawdy będzie obrzucona bluźnierstwami; dla zaspokojenia swej chciwości obłudnymi słowami was sprzedadzą ci, na których wyrok potępienia od dawna jest w mocy, a zguba ich nie śpi.” (2 Ptr 2,1-3 BT).

   Ostatnio z przerażeniem czytałem wywody pewnego pseudochrześcijanina bluźniącego Bogu twierdząc publicznie, że Stary Testament jest „objawieniem szatana” – to się po prostu w głowie nie mieści. Ci sami i podobni im nazywają Słowo Boże – „cielcem”. To wprost niewiarygodne – oni nazywają się chrześcijanami!? (Jednocześnie gardzącymi wszystkimi i wszystkim).
Stają się tu bardzo zrozumiałe Słowa Pisma:

„Ten jest nadęty, niczego nie rozumie, lecz choruje na wszczynanie sporów i walki o słowa, z czego rodzą się zawiść, kłótnia, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia, ciągłe wzajemne ścieranie się ludzi spaczonych na umyśle i wyzutych z prawdy.” (1 Tym 6,4-5 BPD).

   Ale jeszcze bardziej napawa smutkiem i troską, że tacy ludzie mają słuchaczy i propagatorów i to takich, którzy wkradają się do najbliższych Duchowi Bożemu Społeczności, głosząc i rozpowszechniając tak obrzydliwe herezje. I co jest szczególnie bolesne – znajdują słuchaczów i popleczników.
   Podobnie do takich należą ci, którzy „idąc z duchem czasu” propagują, reklamują i zalecają rzekome przekłady Biblii, pisane często wulgarnym językiem i będące jawną profanacją Bożego Słowa, będące jawną obrazą Boga i Bożego Imienia! Tacy również wkradają się do społeczności.

   „Przyjdzie bowiem czas, kiedy to wielu nie zechce już słuchać zdrowej nauki; pójdą za własnymi pożądaniami, gromadząc zresztą wokół siebie nauczycieli, którzy będą im mówić tylko to, czego sami zechcą słuchać. Przestaną liczyć się z prawdą, odwrócą się od niej i pójdą za nieprawdopodobnymi baśniami. Ty zaś czuwaj zawsze, nie ustawaj w trudach, prowadź dzieło głoszenia Ewangelii, spełniając w ten sposób swoje posługiwanie” (2 Tym 4,3-5 BR).

   Można mnożyć przykłady wielu pseudouczonych, nazywanych często „biblistami” (!?), którzy, również uważając się i nazywając chrześcijanami – zrobili wszystko, aby zaprzeczyć prawdziwości Słowa Bożego. Ludzie, którzy (jeśli sprawdzić ich prace i „dowody”), po prostu kłamią, aby zdeklasować Biblię i podważyć Jej autorytet. Ci sami ludzie również bardzo chętnie propagują i polecają (wykorzystując swoje wątpliwe autorytety) różne publikacje, według nich tak samo „wiarygodne” jak Biblia, (najczęściej Apokryfy, lub wręcz podróby Apokryfów, niekończące się wciąż nowe ewangelie itp. itd., których wątpliwej wiarygodności nawet nie próbują ukrywać) a w rzeczywistości propagujące wszelkie herezje i wypaczenia. Nie sposób sobie wyobrazić ile złego dla wiary uczynili ci ludzie. I niestety wciąż mają swoich naśladowców i kontynuatorów.
   A przecież:

   „Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem.” (1 Kor 6,17 BT).

   Nie sposób więc przytoczyć tu wszystkich przykładów.
   Ale – prawdziwa wiara tych ludzi jest widoczna i oczywista, dla każdego kto wie, że „należy przede wszystkim słuchać Boga niż ludzi”.

   Kolejną grupę stanowią ludzie – również często kapłani, kaznodzieje, pasterze, którzy twierdzą, że tzw. Stary Testament, już nie obowiązuje, już jest nieaktualny i nieważny, a obowiązuje wyłącznie Nowy Testament.
   Niestety – taka nauka przemawia sama przeciw sobie, gdyż wiemy, że „Wszelkie Pismo przez Boga jest natchnione” – a piszący te słowa ap. Paweł miał na myśli właśnie Stary Testament (gdyż Nowy jeszcze nie istniał). W wielu miejscach Nowego Testamentu znajdujemy wezwanie, by właśnie czytać i słuchać nauk Starego Testamentu.