We współczesnym świecie coraz bardziej uwidacznia się prorocze znaczenie powyższych słów naszego Pana i Zbawiciela – Jezusa Chrystusa. Coraz bardziej słowa te oddają stan dzisiejszego chrześcijaństwa.
Z jednej strony, od wieków, obserwujemy odchodzenie od Bożego Słowa, od Bożego Prawa a nawet od Bożych Przykazań; odstępstwo trwające, postępujące i nasilające się niemal od zarania chrześcijaństwa (o czym wspominają już Listy Apostolskie - patrz np. Gal 1,6). Z drugiej strony widzimy coraz bardziej zaciekłą walkę z Osobą samego Zbawiciela. Coraz więcej ludzi, podających się za chrześcijan, z różnych wyznań i społeczności, nawet z nurtów protestanckich, powołujących się na Słowo Boże – na propagowanie biblijnych nauk i biblijnej Prawdy – przyłącza się do niespotykanej chyba dotąd walki z Chrystusem. Ludzie ci przekręcają i wypaczają nauki Chrystusa, zaprzeczają Jego Boskości, a nawet odmawiają Mu czci i chwały, zapominając że „Kto nie oddaje czci Synowi, nie oddaje czci Ojcu, który Go posłał.” (Jan 5,23 BT).
W walce tej przeciwnicy Chrystusa, ale i „Boga Ojca, który Go posłał” wyciągają najrozmaitszą broń - przeróżne argumenty – najczęściej wyrwane z kontekstu i nieprawidłowo interpretowane. Nie wahają się (oni) posuwać nawet do twierdzenia, że współczesne Przekłady Biblii są wszystkie zafałszowane i przekręcone.
Pojawia się tu już pierwsza niekonsekwencja ich rozumowania. Sami bowiem, na potwierdzenie swoich wywodów przytaczają dziesiątki (wyrywanych z kontekstu, lub niewłaściwie rozumianych i interpretowanych) wersetów, rzekomo potwierdzających głoszone przez nich tezy – i tu najwyraźniej uważają, że przytaczane przez nich słowa są prawidłowo przetłumaczone. Jednocześnie odrzucają oni wszystkie te wersety Słowa Bożego, które zaprzeczają ich tezom, czy wręcz obalają je – twierdząc z kolei, że wynikają one z przekręcenia Przekładów Biblii przez ich tłumaczy.
Czyli – krótko mówiąc – tam gdzie im pasuje – twierdzą, że Biblia jest prawidłowo przełożona, a gdzie zaprzecza ich wywodom – jest źle przetłumaczona i przekręcona.
Przyznacie, że już taka argumentacja świadczy o bardzo kruchej podstawie takich „nauk” a wręcz o ich wątpliwej wiarygodności.
Oczywiście – aby podjąć skuteczną polemikę ze wszystkimi przytaczanymi argumentami przez przeciwników Chrystusa, potrzeba napisania wielu artykułów, lub nawet książek.
W niniejszym artykule chcielibyśmy zająć się jedną tylko kwestią, ostro i zdecydowanie negowaną przez wspomnianych antagonistów – a mianowicie PREEGZYSTENCII Jezusa.
Wielu, nawet bardzo wielu chrześcijan uważa, że Jezus Chrystus – Syn Boży pojawia się na arenie świata (czy raczej wszechświata), po raz pierwszy, pamiętnej nocy w Betlejem, ok. dwa tysiące lat temu. Taki pogląd przejmują i rozpowszechniają właśnie przeciwnicy preegzystencji Jezusa ale przede wszystkim ludzie, (w konsekwencji) zaprzeczający tym samym Boskiej naturze Zbawiciela.
Spróbujemy podzielić się z czytelnikami naszymi spostrzeżeniami i naszą wiedzą w tym temacie, wynikającymi z naszej wiary, ale również opartym wyłącznie na Biblii zrozumieniu i poznaniu Słowa Bożego.
„Ogłoszę postanowienie Pana: Powiedział do mnie: «Tyś Synem moim, Ja Ciebie dziś zrodziłem.” (Ps 2,7 BT; por. Hbr 1,5).
Nasuwa się zatem pytanie – kiedy miało miejsce owo „Dziś”. Czy stało się to w Betlejem, czy może jednak znacznie wcześniej?...
Przez wiele lat naszego chrześcijańskiego życia, byliśmy nauczani i przekonywani, że cały tzw. Stary Testament (ST), mówił o Bogu Ojcu, o zupełnie innych i nieaktualnych naukach i prawach, które Chrystus w Nowym Testamencie zniósł i zmienił. Słyszeliśmy, zatem, że ST już nie obowiązuje, i nawet nie warto go czytać, gdyż teraz jest i obowiązuje tylko tzw. Nowy Testament (NT), który mówi o Chrystusie. Sugerowano nawet, że Bóg Ojciec jest Bogiem ST, a w NT mamy „nowego” Boga w Osobie Jezusa Chrystusa.
Ale dziś wiemy, że Słowo Boże wyraźnie zaprzecza takiej nauce. Czytamy bowiem słowa Pana Jezusa, który wyjaśnia:
„Badacie Pisma, bo sądzicie, że one zawierają słowa żywota wiecznego. A one dają o Mnie świadectwo.” (Jana 5,39 BP).
Oczywiście – nie można mieć wątpliwości, że wspomniane tu Pisma, to nic innego jak Pisma składające się właśnie na tzw. Stary Testament, ale Jezus wyjaśnia to jeszcze dokładniej:
„Gdybyście bowiem wierzyli Mojżeszowi, wierzylibyście i mnie. O mnie bowiem on napisał.” (Jana 5,46 BW).
A więc Stary Testament, wbrew powszechnie panującej opinii i przekonaniu – mówi właśnie o Chrystusie, a dopiero w tzw. Nowym Testamencie Jezus objawił ludziom Boga Ojca:
„Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje.” (Jana 17,6 BT);
„I objawiłem im imię twoje, i objawię, aby miłość, którą mnie umiłowałeś, w nich była, i Ja w nich.” (Jana 17,26 BW; por też Jan 14,8.9);
„Boga nikt nigdy nie widział; jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, On (Go) objawił.” (Jana 1,18 BPD).
Wiemy, że Przepisy i Nakazy ceremonialne, regulujące sprawy kultu, świątyni, kapłaństwa i systemu ofiarniczego, zawarte w Bożym Prawie, były cieniem wskazującym na Chrystusa. Wiemy, że prorocy zapowiadali nadejście Mesjasza. W wielu miejscach ST znajdujemy proroctwa, zapowiedzi i wskazówki wskazujące na Jezusa i wypełnione w Jezusie, w Jego dziele Odkupienia. Ale czy tylko taki jest sens tych słów, czy jednak Słowo Boże ukazuje wcześniejszą obecność a więc osobowe istnienie Syna Bożego?
Spójrzmy na początek na słowa - właśnie Nowego Testamentu, czy już tu znajdujemy dowody preegzystencji Jezusa.
No właśnie, już samo określenie „Syn Boży”, wskazuje na inną naturę Jezusa. W Betlejem, gdy narodził się z łona Marii, przyjmując ciało „podobne do ludzkiego” (Rz 8,3) stał się „Synem Człowieczym”. A więc określenie „Syn Boży”, już samo w sobie sugeruje inną naturę ale i inny byt Jezusa.
A przecież jak zapewne pamiętacie - nawet demony wiedziały, ze Jezus jest Synem Bożym (Mt 8,29). I skąd to wiedziały?....
W Liście do Filipian, ap. Paweł pisze: „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka.” (Flp 2,6.7 BT).
Jak widzimy, ap. Paweł stwierdza, że zanim Jezus przyjął ciało podobne do ludzkiego, istniał już wcześniej w postaci Bożej (wg innych przekładów „w naturze”, „w kształcie” Bożym).
Chcielibyśmy zwrócić Waszą uwagę, drodzy Czytelnicy, na wymowę pewnych Słów Pisma Świętego. Czy pamiętacie słowa Pana Jezusa:
„Powiedział tedy do nich Jezus: Kiedy już wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że to Ja jestem; że Ja nic nie czynię sam z siebie i że mówię to, czego Mnie nauczył Ojciec.” (Jana 8,28 BR)
W innych miejscach Jezus precyzyjniej jeszcze wyjaśnia - jak wyglądała ta nauka:
„Mówię to, co widziałem u Ojca” (Jana 8,38 BW);
„... oznajmiłem wam wszystko, co słyszałem od mojego Ojca.” (Jasn 15,15).
Wydaje się zasługującym na zastanowienie, kiedy Jezus widział i słyszał od Ojca to co przyszedł głosić i zwiastować ludziom?
Ale Żydów zastanawiało coś jeszcze:
„Dziwili się więc Judejczycy: - Skąd On zna Pisma, skoro się nie uczył?” (Jana 7,15).
Chyba każdy przyzna, że już te słowa każą się zastanowić nad wcześniejszym osobowym istnieniem Jezusa - wcześniejszym, niż Jego przyjście na ten świat, w Betlejem.
