„Staczaj dobry bój wiary, uchwyć się żywota
wiecznego, do którego też zostałeś powołany i złożyłeś dobre wyznanie wobec
wielu świadków.” (1 Tym 6,12)
Te słowa ap. Paweł napisał do swego
ucznia, swego „umiłowanego dziecka w wierze”, Tymoteusza. Ale te słowa kieruje
też do każdego z nas, do każdego prawdziwie wierzącego. Ten „bój” wciąż trwa,
trwa niezmiennie. I chociaż:
„Gdyż bój toczymy nie z krwią i z
ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego
świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich.” (Ef 6,12).
... i chociaż powyższe słowa
pokazują z kim toczy się „bój wiary” - to jednak walczą ze sobą wyznawcy
różnych poglądów i przekonań, przedstawiciele różnych społeczności, Kościołów...
Walczą ze sobą ludzie, będąc tylko narzędziami w ręku... no właśnie, chcemy to
uzmysłowić czytelnikom w niniejszym artykule.
Chociaż – tak naprawdę, prawdziwi,
biblijni głosiciele i ewangeliści – nie walczą z nikim. Prawdziwie Boży ludzie
– nikogo na siłę nie przekonują, nikogo nie nawracają, nikogo nie przymuszają.
Znając biblijną prawdę, że „człowiek sieje i podlewa, ale wzrost daje Bóg (i
tylko Bóg) (1 Kor 3,7)”, pełnią swoją posługę i powinność głosząc Słowo Boże.
Jedni je przyjmują, a inni nie. Ale skoro Bóg dał człowiekowi wolną wolę i
pozwolił dokonywać samodzielnych wyborów, człowiek też musi uszanować wybory
innych ludzi.
Prawdziwi ewangeliści, głoszą Słowo
Boże. Nikogo nie przymuszają, nie nawarcają, nawet z nikim się nie spierają (co
najwyżej wyjaśniają trudne i niezrozumiałe treści Słowa Bożego). A jednak sami
są nieustannie obiektem ataków, drwin, szyderstwa, a wręcz nienawiści i często
ogromnej agresji i prześladowań. Nie przebiera się w słowach ani w środkach.
Dlaczego tak się dzieje?...
Siewca sieje, sieje na polu na
którym stoi, na którym postawił go Bóg, sieje tam gdzie Bóg go posyła, i nie ma
wpływu na to, na jaka ziemię pada ziarno Bożego Słowa. Wiemy z przypowieści o
siewcy, że są cztery rodzaje takiej ziemi: „zachwaszczona”, gdzie „chwasty”
(sprawy doczesne, sprawy tego świata) zagłuszają wiarę, droga z której ziarno
wydziobują ptaki i wiara nawet nie wypuści korzenia (to o tych, którzy nie
rozumieją), ziemia skalista, gdzie wiara nie może się ukorzenić i ale jeszcze
szybciej niż „zakiełkuje” - „usycha” (to o słabych i chwiejnych), wreszcie
ziemia żyzna i urodzajna, gdzie posiane ziarno przynosi sześćdziesięciokrotny i
stukrotny plon (patrz Mt 13,1-23).
Siewca
sieje, ale nikogo nie atakuje, jedynym jego orężem jest Słowo, Słowo Boże,
które głosi.
Dlaczego więc tyle agresji i
nienawiści, wrogości i walki.
„A ta Ewangelia o królestwie
będzie głoszona po całej ziemi, na świadectwo wszystkim narodom.”. Ewangelia jest głoszona „na
świadectwo”, przeciw wszystkim nieposłusznym Bogu, nieposłusznym Bożemu Słowu.
Ewangelia (jak i jej głosiciele) nikogo nie przymusza, nie przekonuje, z nikim
nie walczy – ŚWIADCZY i jest ŚWIADECTWEM przeciw wszystkim, którzy nie
przyjmują Boga i Chrystusa. Jest świadectwem Bożej Sprawiedliwości, Bożego
Miłosierdzia i Bożej Mocy.
Jest wiele, wiele osób deklarujących
swoją wiarę w Boga. Olbrzymia część populacji Ziemi (według danych
statystycznych – nawet większość) deklaruje swoją wiarę w Boga i Chrystusa
nazywając się chrześcijanami. Są to zatem ludzie wierzący. Wierzący w Boga, i w
większości w Chrystusa (chociaż, niestety i tu, coraz częściej - nie do końca).
Zawsze zastanawiamy się i pytamy ile
z tych osób, z tych chrześcijan, deklarujących wiarę w Boga – jednocześnie...
wierzy Bogu.
I tu zaczyna się problem. Gdyż
większość wierzy w „obraz Boga”, przedstawiony im przez innych ludzi, przez
tradycję a często tworzą własne wyobrażenie i swój własny wizerunek Boga.
Przypisują Bogu te cechy, których sami oczekują od Boga, ale w ogóle nie chcą
przyjąć do wiadomości, ze Bóg ma Swoje zdanie, Swoją wolę i Swoje wymagania
wobec wierzących w Niego, które wypowiedział w Swoim Słowie – Biblii. Większość
z tych osób nie uznaje i nie przyjmuje Bożego Słowa, wielu ludzi dokonuje zmian
w Bożym Słowie, w Bożym Prawie a nawet w Bożych Przykazaniach, domagając się od
Boga by uznał ich „poprawki” i się do nich „dostosował”. Ludzie poprawiają Boga
i żądają od Boga aby to Stwórca dostosował się do ich woli, zamiast sami
dostosować się (i przede wszystkim uznać ) do Woli Bożej.
Pan Jezus zadał pytanie: „Czy
jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18,8).
Te słowa Zbawiciela świadczą, że
mimo – nawet - pozornego wzrostu wiary na Ziemi, prawdziwa wiara będzie
zanikać, a przynajmniej będzie w znacznej mniejszości. Będzie, wciąż będzie
Prawdziwa Wiara, wciąż będzie grupa ludzi prawdziwie wierzących w Boga, ale też
wierzących BOGU. Wciąż będzie taka grupa wiernych – na ŚWIADECTWO; na
świadectwu przeciw temu światu, ale i na świadectwo tym którzy deklarując wiarę
w Boga nie potrafili uwierzyć i zaufać Bogu.
„Słowo Twe, Panie, trwa na wieki,
niezmienne jak niebiosa.” (Ps 119,89).
„Prawo Jahwe jest doskonałe - jest pokrzepieniem duszy; ustawy Jahwe są niezmienne -
uczą prostaczków mądrości.” (Ps 19,8)
Słowo Boże było i jest niezmienne.
Jezus Chrystus, powtórzył podobne Słowa: „Niebo
i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą.” (Mt 24,35).
Słowo Boże nie przeminie i nie
zmieni się.
Nie jest też Prawdą – jak próbują
twierdzić niektórzy, że Jezus zmienił Boże Słowa (a więc i Boże Prawo i Bożą
Wolę), nie zauważając że sam Zbawiciel zaprzecza takiemu twierdzeniu:
„...nic od siebie nie czynię, ale mówię to, czego Mnie Ojciec
nauczył.” (Jan 8,28)
„Słowa, które do was mówię, nie od siebie mówię, ale Ojciec, który
jest we mnie, wykonuje dzieła swoje.” (Jan 14,10).
Jeszcze inne Słowa Pana Jezusa:
„Bo kto wypełnia wolę Ojca mego, który jest w niebie, ten
jest moim bratem i siostrą, i matką.”
„Moją matką i moimi braćmi są ci,
którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je.”
Chyba nikt nie ma wątpliwości do
treści i wymowy Słów Chrystusa: „Braćmi i Siostrami Jego są ci, którzy
WYPEŁNIAJĄ BOŻE SŁOWO – SŁOWO BOGA OJCA. I ci – tylko ci, rodzeństwo w wierze
Chrystusa mogą być i są dziećmi Bożymi. (Nie można być dzieckiem Bożym, nie
będąc bratem lub siostrą Syna Bożego – Chrystusa).
Skoro
Chrystus nic nie zmienił, to może sam Bóg się zmienił?
„... Ja, Jahwe, nie
odmieniam się...” (Ml 3,6)
